Dr Marek Lasota – roztropna troska o dobro wspólne – czyli – kandydat ponad podziałami na urząd prezydenta miasta Krakowa w wyborach samorządowych 2014.

Ten troche przydługi tytuł najlepiej jednak charakteryzuje sylwetkę i program bezpartyjnego kandydata na urząd prezydenta miasta Krakowa w nadchodzących wyborach samorządowych 2014,
dr. Marka Lasotę.
Wygrana tego – powtórzmy raz jeszcze – bezpartyjnego kandydata wysuniętego przez koalicję partii prawicowych (PiS, Solidarnej Polski i Solidarnej Polski) zapoczątkować może długo oczekiwany przełom w impasie sceny politycznej Polski ostatnich lat. I to nie tylko w Krakowie.
Postać dr Lasoty, działacza niepodległościowego lat osiemdziesiątych oraz współzałożyciela NZS, działacza Solidarności, publicysty i historyka, wieloletniego dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej Oddział Kraków, jest dobrze znana i popularna w podwawelskim grodzie.
Mający już uprzednio polityczne doświadczenie, jak choćby w Porozumieniu Obywatelskim Centrum czy Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym ten bezpartyjny polityk wydaje się być idealnym kandydatem do przerwania swoistego monopolu i zasięgu zarastających stopniowo od 2002 roku Kraków powiązań i układów polityczno-gospodarczo-personalnych. Dodajmy – zależności wywodzących się niejednokrotnie jeszcze z dawnej, komunistycznej PZPR .
W rozmowach na temat nadchodzących wyborów samorządowych, w tym również prezydenckich w Krakowie, daje się słyszeć tendencja oddawania tym razem głosów na prezydenckiego kandydata, ale nie będącego członkiem żadnej partii politycznej.
Również i pod tym względem, dr Lasota wydaje się być idealnym kandydatem na ten urząd. Jasno i zdecydowanie deklarujący wyższość interesów krakowian, miasta, jego gospodarki i ekonomii ponad dogmatami i celami partii i stronnictw politycznych, Marek Lasota jako prezydent Krakowa daje gwarancje “nieskażonego” politycznie pełnienia swojego urzędu. “Służby świętemu miastu i jego mieszkańcom” – jak to sam określa.
Dr Lasota jest niewątpliwie kandydatem z wizją. Ma jasno określoną wizję stworzenia nowych miejsc pracy, powołania inwestycji, przyciągnięcia krajowych i zagranicznych inwestorów, gospodarczo-społecznego przyłączenia do głównej metropolii zapomnianych dzielnic i obszarów na peryferiach grodu. Wie jak zacząć uzdrawiać komunikację miejską oraz ma jasny obraz priorytetów gospodarczo ekonomicznych. Jako jeden z nielicznych troszczy się o trudną sytuację mieszkaniową młodych, zaczynających samodzielne życie i zakładających rodziny krakowian i ma pomysł, jak temu zacząć radzić. To są konkretne zamiary i realny program.
Fakt, że wystawiony on został jako kandydat stronnictw centro-prawicowych, nie zmienia przedstawionych powyżej ocen i faktów. Nie podważa też “bezpartyjnego” wizerunku kandydata.
Wręcz przeciwnie. Poważny czy też liczący się w końcowym stadium wyborów kandydat, musi być przecież wystawiony do tych wyborów przez główne partie i siły polityczne. A już sam fakt, że koalicja partii prawicowych, zamiast kogoś ze swojego własnego grona, wysunęła właśnie tego, bezpartyjnego i nie związanego z żadnym ze swoich stronnictw kandydata, świadczy o niezwykłej odpowiedzialności i dojrzałości politycznej gremiów rządzących tymi środowiskami. Świadczy też o przejrzystości i szczerości intencji wysunięcia tej właśnie kandydatury, dla interesów społeczeństwa Krakowa oraz samego miasta.
Tak naprawdę, nadchodzące wybory prezydenckie w Krakowie, rozegrają się przecież tylko pomiędzy tym bezpartyjnym kandydatem koalicji partii prawicowych a obecnym prezydentem, sprawującym ten urząd od 2002 roku.
Każdy głos oddany na jakiegokolwiek innego kandydata na prezydenta w tych wyborach, będzie w gruncie rzeczy głosem zabranym dr. Markowi Lasocie. Głosem zabranym uzdrowieniu politycznego klimatu królewskiego miasta, zabranym stworzeniu nowych miejsc pracy, tańszych mieszkań dla młodych ludzi, nowych inicjatyw gospodarczych i ekonomicznych. Zabranym rzetelnemu podejściu do sprawowanego urzędu oraz rysującej się wizji przyszłości miasta.
Jak też zaznaczyłem na wstępie, wybór ten, przełamać może nie tylko impas współczesnej sceny politycznej, ale również stać się swoistym zaczynem, naśladowanym przykładem w uzdrawianiu kolejnych rejonów Polski.
Po to, aby wznieść się wreszcie ponad politycznymi i społecznymi podziałami. Dla dobra Krakowa i krakowian. Dla roztropnej troski o dobro wspólne.

Wacław Kujbida
Ottawa, październik 2014