Znany i znakomity aktor scen warszawskich, Andrzej Fedorowicz w Skeczo-Fraszce Wacława Kujbidy Nocnikarze.

NOCNIKARZE

Zawód zawsze to był godny,
misja szczytna, służba szczera.
Za to wszystko blichtr, estyma,
otaczały własciciela.

Cóż, wiadomo – to dziennikarz,
reporterem czasem zwany.
Ten co pisze o nowościach,
sprawach ważnych, mało znanych.

O skandalach w polityce,
o tym co też w trawie piszczy.
Kto korupcję dzielnie tropi,
draństwo i afery niszczy.

Poziom, takt oraz etyka,
lojalność, duża kultura.
Ale głównie wierność prawdzie,
miały być cechami pióra.

Lecz pojawił sie typ drugi,
manipulatora, sługi.
Dziennikarza co krętactwem,
i kłamstwami naród gubi.

Który prawdę, jak podszewkę,
na drugą wywija stronę.
Kto największe bzdury, łgarstwa,
najszczerszym wypowie tonem.

Kto na każde zamówienie,
zelży, załga, zwaśni, skłóci.
Wydrwi, wyśmieje, zohydzi,
Sponiewiera, błotem rzuci.

A więc, żeby być w porządku,
z dziennikarskiej braci rodem.
Proponuję inną nazwę,
by odróżnić ich, zawodem.

Wszak sie różnią, diametralnie,
jak czerń z bielą, słabość z mocą.
Jak się zima różni z latem,
Jak się DZIEŃ odróżnia z NOCĄ.

A że miast jasnymi sprawy,
ciemne, NOCNE są ich czyny.
Nie pasuje: DZIENNI-karze,
NOCNI-karze ich nazwijmy.

Wszystko wtedy będzie jasne,
Gdy talk-show jest nadawany.
Nie należy się już dziwić,
na wizji: NOCNIKARZ znany.

Albo, kiedy w studio,
chlapnie błotem, chamstwem załka.
To wiadomo że prowadzi,
program znana NOCNIKARKA.

Proponuję też, na koniec,
prostą moją myśl rozważyć.
Nie szargajcie zacnych zrzeszeń,
stwórzcie ZWIĄZEK NOCNIKARZY.

Wacław Kujbida
Ottawa, kwiecien 2012